Największe naprawy w SAABinie | Ratujemy SAABine
Ratujemy SAABine

Największe naprawy w SAABinie

Słowo wstępu.
Projekt RatujemySAABine dotyczy tylko tego auta, które posiadamy, a nie wymiany na lepszy model. O to w tym chodzi.
Będziemy pakować pieniądze w to auto tak długo jak będziemy czuli wewnętrzny sens.

 

Początek czerwca to co roku miesiąc gdy wymieniamy oleje, filtry, sprawdzamy tuleje, czyli robimy tzw. mały serwis.
W tym roku jednak ze względu na postępującą coraz bardziej korozję, postanowiliśmy zacisnąć pasa, wziąć kredyt (nie tylko na remont SAABiny, ale i mieszkania w którym żyjemy) i wykonać naprawy blacharsko-lakiernicze w jednym z zakładów wykonujących takie prace.

Poszukiwania rozpocząłem w maju wiedząc jak odległe mogą być terminy i czas pracy, który będzie trzeba poświęcić. Budżet wahał się między 15, a 20 tysięcy złotych.
Po paru rozmowach wybór padł na firmę Jankier obok Otwocka.
Pierwsza wizyta, druga wizyta celem obejrzenia SAABiny i oczekiwanie na kosztorys.
W tym czasie zająłem się poszukiwaniem reperaturek tylnych nadkoli i w ciągu jednego tygodnia udało mi się znaleźć prawą stronę dzięki firmie CarSen w oddziale warszawskim.
Niestety lewej strony znaleźć się nie udało tak łatwo.
Producentem reperaturek (póki co) jest Belgijska firma Klokkerholn, a dystrybutorem na Polskę jest Intercars i dzięki tym połączeniom pod koniec czerwca dotarła druga strona.

Była jeszcze podróż do Łodzi po lewy błotnik przedni i można było przystępować do prac.
Gdyby tylko dotarł kosztorys od wybranej firmy, lecz jego było brak, a w rozmowach telefonicznych wciąż był odwlekany termin.
Więc pomimo pozytywnych opinii o zakładzie Jankier, musieliśmy zrezygnować właśnie przez brak kontaktu i kosztorysu.

Rozpocząłem poszukiwania innego zakładu i wybór padł na Pana Zenona Wolszczaka, który powiedział, że zrobią i będzie dobrze.
Oczywiście w takim przypadku ograniczyliśmy ilość prac z całościowych do “widocznej korozji”
Na zakres prac przypadło:
– naprawa blacharska i lakiernicza lewego i prawego nadkola,
– naprawa blacharska i lakiernicza lewego i prawego przedniego błotnika,
– naprawa blacharska i lakiernicza maski.
Całość została wyceniona na około 7500 zł.

Lecz zanim SAABina trafiła do Pana Zenona, wylądowała u chłopaków w Klinice SAABa, na wymianę miękkich i twardych przewodów hamulcowych oraz płynu do tego układu.
Poprzedni mechanicy wykazali się iście ułańską fantazją i obracające się śruby przyspawali.
Wyrazy uznania dla chłopaków, że udało im się to porządnie ogarnąć.

W międzyczasie również nabiliśmy czynnik chłodniczy i upał stał się lżejszy podczas przebywania w aucie. Ona jednak a to raz działała, a raz nie. Mitów co mogło się zepsuć było mnóstwo. Od uszkodzonej sprężarki po nieszczelności w układzie.
A wadliwą rzeczą okazał się przekaźnik, który nie zawsze uruchamiał sprężarkę. Po szybkim użyciu preparatu zwanego Elektrokontaktem klimatyzacja działa już zawsze drastycznie ograniczając moc silnika – taki urok.

8 lipca SAABina trafiła do napraw blacharskich i lakierniczych.
Co jakiś czas odwiedzałem i podpatrywałem postęp prac.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Dziś wpada lekier, w piątek odbieramy SAABine. #ratujemysaabine #savesaab

Post udostępniony przez Ratujemy SAABine (@ratujemysaabine)

Po dwóch tygodniach, 19 lipca odebrałem auto z zakładu, zwracając uwagę na lekkie rysy na masce.
Niefortunnym było to, że tego dnia zakład zamykał się na miesiąc i udawał na urlop, więc jeśli coś było by do poprawy i tak nic nie można było zrobić jak czekać.
Jednak dobrze się stało.
SAABina stała w pełnym słońcu, a nowy lakier ujawnił swoje mankamenty, które wynikały z pośpiechu wyrobienia się na upragniony urlop od pracy.
Także po kontakcie telefonicznym zostałem zapewniony, że wszystko zostanie poprawione.

W tym czasie ponownie udałem się do chłopaków z Kliniki celem dokończenia prac serwisowych i tym razem na tapetę poleciały tarcze i klocki hamulcowe, płyny (olej i chłodniczy), świece, filtry.
Dodatkowo wymieniłem amortyzatory i sprężyny przednie wraz gumami (nie wiem jak się to profesjonalnie nazywa). Na wieczór drugiego dnia odebrałem auto z warsztatu.
Dodatkowo udało mi się zlokalizować dwie brakujące felgi na których SAABina opuściła polski salon w 1997 roku i one znalazły się jako wyposażenie do letnich opon.

W oczekiwaniu na 19 sierpnia, do SAABiny wleciał rejestrator jazdy Orllo Falcon Dual, dzięki któremu już niedługo na naszym kanale Youtube (kliknij tutaj,) będziecie mogli “podziwiać” zarejestrowane nagrania.

Te zdarzenia (remont i domu i SAABiny) spowodowały, że nie udało się pojechać nam w żadne miejsce tak jak odbywało się dwa lata temu (Uparci jak Osioł), i rok (SAABina na GiGancie) lecz SAABina bardziej cieszy oko i jej buda posłuży jeszcze parę lat.
Lecz wiem także co jest następne w kolejności napraw, ale o tym już niedługo.

Poniżej wersja wideo podsumowania napraw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.