Szkolenie na Torze Modlin

19 września, były urodziny Michała na które otrzymał prezent w formie szkolenia z bezpiecznej i doskonalenia technik jazdy na torze Modlin.  Także zapraszam Was do mojego podzielenia się z wami wrażeniami z tego dnia.

Po dotarciu na godzinę 8:45 i rejestracji udajemy się na szybkie (45 minut) szkolenie teoretyczne w luźnej atmosferze na którym omawiane są następujące tematy (w dużym skrócie):

  • Omówienie poprawnej pozycji za kierownicą,
  • Omówienie popranego operowania za kierownicą,
  • Omówienie systemów wspomagania kierowcy (ABS/ESP),
  • Omówienie opanowania samochodu w zakrętach i jak należy się zachować.

Po tym szkoleniu teoretycznym mamy trzy opcje, w zależności jaką sobie wykupiliśmy mamy:

  • szkolenie na radiu* w swoim samochodzie,
  • szkolenie na radiu* w samochodzie Toru Modlin,
  • szkolenie indywidualne z instruktorem w swoim samochodzie,
  • szkolenie indywidualne z instruktorem w samochodzie Toru Modlin.

*jeden instruktor dla grupy na płycie toru szkoleniowego w komunikacji przez krótkofalówkę

Ja (jako, że był to prezent) miałem ostatnią opcję, bo Weronika obawiała się

czy SAABina by to wytrzymała (auta szkoleniowe naprawdę dostają w kość). Zatem po chwili wsiadłem (na razie na fotelu pasażera) wraz z instruktorem (wybacz ale także nie mam pamięci do imion…) i to co było omawiane w części teoretycznej, teraz było dokładniej pokazywane już w aucie.
A tym autem było Renault Megane RS w najwyższej mocowo opcji – TCe 300 EDC w skrzyni automatycznej.

Jako, że na “dzień dobry”, w myśl anegdoty:

 

Jak się dowiedzieć, że ktoś jeździ SAABem?

Nic nie rób, sam zaraz Ci o tym powie…

 

większość zadań (o których zaraz opowiem) wykonywaliśmy z jedynie załączonym ABSem)l

 

Na szkolenie praktyczne przypadały 4 moduły.

  1. Szarpak.
    Wyobraźcie sobie taką sytuację: Jedziecie spokojnie 40-50 km/h i nagle dostajecie dzwona w tylną oś. Nie wiecie czy w lewo czy w prawo i trafiacie akurat na śliską, mokrą powierzchnię. Opanuj teraz auto, wyprowadź z poślizgu i wyhamuj przed kurtyną wodną.

    Dla mnie to było jedno z najtrudniejszych zadań. Choć może z powodu braku doświadczenia takich sytuacjach i że to początek szkolenia, który miał wywołać lekki szok, przepełnionym mnóstwem bodźców do opanowania. Na początku z włączonym systemem ESP i przy prędkościach 40-45 kilometrów aby w ostatnich przejazdach wjeżdżać na szarpak przy prawie 70 km/h.
    Prób takich było około dwudziestu.

  2. Hamowanie awaryjne.
    Wyobraźcie sobie – jedziecie i wam coś wyskakuje przed maską. Musicie wyhamować, lecz jeśli się nie da – ominąć.
    Dodatkowo sprawę utrudnia mokra nawierzchnia z możliwością tworzenia się kałuż.

    Trudne, ale już łatwiejsze – dające do zrozumienia ile daje nam możliwości działający ABS – że w sytuacji kryzysowej, wciąż mamy możliwość sterowania autem – ucieczki na bok, a koła się nie zblokują.
    Prób takich również około dwudziestu.

  3. Skręcamy ciągle w lewo.
    Nie pamiętam jak to się profesjonalnie nazywa, ale mamy mokrą płytę poślizgową i jedziemy (jak sama nazwa wskazuje) ciągle w lewo (albo w prawo). W pewnym momencie płyty mamy uślizg – przedniej bądź tylnej osi i trenujemy tutaj jak opanowywać podsterowność i nadsterowność auta.
  4. Wzniesienie i poprawne pokonywanie zakrętów.
    Pierwszy przejazd był największą niespodzianką, bo nie wiadomo co jest za wzniesieniem.
    A tam jest – mokry asfalt, wyskakująca przeszkoda i parę zakrętów na wzniesieniu i zjazdach.

    Gdy już pierwszy raz się przejedzie, wiadomo co i jak. Trochę można poczuć żyłki prowadzenia wyścigowego, ale nie o to tu chodzi.
    Wytracanie prędkości na spadku, hamowanie awaryjne i przyśpieszanie w szykanie.

W taki oto sposób mija godzina 15, gdy to znów spotykamy się w sali szkoleniowej na podsumowanie i otrzymanie potwierdzenia odbytego szkolenia.

Podsumowując: Frajda z jazdy i ilość wiedzy praktycznej którą Panowie przekazują jest napewno podnosząca jakość naszego prowadzenia auta, bo przecież w bezpiecznych warunkach możemy przećwiczyć te momenty, które mogą (choć lepiej aby nie) się zdarzyć. Renault, którym jechałem było autem wręcz z salonu (1400 przejechanych kilometrów) i tu pojawia się moje pytanie i ciekawość – jak w takich samych warunkach zachowała by się SAABina – czy te opony które mam założone spełniają swoją rolę. SAABina ma większy rozstaw osi. Czy ABS działa tak jak należy mimo nieświecącej się kontrolki.
Cóż – chyba trzeba będzie to sprawdzić.

Ogólnie 5/5 (mimo ceny) i uważam, że przy podstawowym kursie na prawo jazdy powinno być parę przejazdów na szarpaku i w hamowaniu awaryjnym.

Na koniec zostawiam Was z paroma zdjęciami SAABiny, która dzielnie stała na parkingu ciesząc się, że to nie ona zaliczała te poślizgi.

 

 

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses User Verification plugin to reduce spam. See how your comment data is processed.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.