Smutne, ale prawdziwe | Ratujemy SAABine
Ratujemy SAABine

Smutne, ale prawdziwe

Sad but true śpiewała Metallica na swoim Czarnym Albumie i niestety ja (M.) muszę się nad tym właśnie chyba dziś pochylić.
Nie będzie zdjęć, ani filmów, bo dni krótsze i co człowiek wyjdzie do pracy, i z niej wróci to nastaje ciemność, więc uwieczniać ciemności nie ma co.

Wiedzieliśmy doskonale w jakim stanie przyjmujemy SAABinę. Co w niej skrzypi, a co piszczy jak to w dwudziestoletnim samochodzie.
Samochodzie, który nie jedno widział i w nie jednym miejscu był. Rok do roku przejeżdża prawie całą Polskę, bo i nad morzem jest, i Bieszczady zwiedza krętymi drogami.
Słowacja i Czechy, które witały nas urwanym tłumikiem (za każdym razem). Bieszczady z niedziałającymi światłami drogowymi (albo działającymi, ale bez możliwości wyłączenia). W końcu w te wakacje, ostatni wyjazd i wypadek , po którym w dwanaście godzin SAABina własnymi rękami znów była na chodzie.

Poddawaliśmy się. Poddawaliśmy się wiele razy, ale po chwili, po ochłonięciu zawijaliśmy rękawy i braliśmy się do roboty. W dwudziestoletnim aucie przecież mają prawo się psuć i mieć dosyć żywota części. Więc naprawialiśmy. A to u mechaników, a to samodzielnie w każdym możliwym miejscu.
Pod domem na parkingu. U rodzin na działkach, bo własnego lokum nie ma gdzie by rozkręcić i móc zostawić do jutra pracę.

Ba… była nawet taka sytuacja, kiedy do zacinającej się stacyjki wlałem zgodnie z “dobrą” radą WD-40… Skończyło się na odholowaniu auta z otwartym oknem, bo stacyjka ani drgnęła (nie róbcie tego w domu!).

Nie mam wykształcenia w kierunku motoryzacyjnym. W większości zadań jakie mi w życiu powierzano byłem i jestem samoukiem.
Gdy zderzak SAABiny spotkał się z bramą (… W. wie na temat trochę więcej :D), siedziałem – bez jakiegokolwiek pojęcia co będzie, i dziesięć godzin przekładałem zderzak z dokładką i błotnik, za którym jeździłem przez tydzień, żeby znaleźć ten odpowiedni – w naszym kolorze. Wracając do weselnego dzwona, również nie wiem jak, ale naprawiliśmy. Uparci. Zawsze z pomocą przychodzili ludzie. Głównie oczywiście właściciele SAABów.

Gdy jadę i widzę, że ktoś ma problem, zatrzymuję się i pomagam. Zawsze w aucie jest linka, przewody, zestaw narzędzi.
Kiedyś SAABina (jeszcze w teatrze) wożąc scenografię mało co nie pogubiła kół na Wisłostradzie, dwóch SAABowiczów zatrzymało się z pytaniem “Czy jakoś pomóc?”. W danym momencie nie wiedziałem jeszcze jak, ale jak się później okazało, wystarczyło dokręcić śruby w kołach, bo na staro-rynkowym bruku, ciężarze i zużytych po dwudziestu latach drążkach stabilizacyjnych same się poodkręcały.

Gdy mam problem, głównie dzwonię do Staszka. On pół roku temu zdecydował, że kończy z tym. Z SAABami. Póki co mu nie wychodzi…
Dzwonię i przedstawiam się, że to ten – malkontent dzwoni. Staszek zawsze pomoże.

Tak jak dziś. Stąd ten wpis na blogu.
Miejsce parkingowe mamy pod drzewem, które bardzo upodobało sobie… całe ptactwo z osiedla. Jak na złość!
Korzystając z chwili wolnego pojechałem dziś na myjnię, doprowadzić SAABinę do porządku. Z myjni odjechałem bez problemu, dopiero po dwóch kilometrach pojawiły się problemy (zdarzały się wcześniej po skorzystaniu z myjni, ale nie w takim wymiarze).
Falowanie obrotów na luzie (półtora roku temu wymienialiśmy silniczek krokowy), szarpanie przy dodawaniu gazu i jego popuszczaniu, aż w końcu totalnie zdechła na środku al. Jerozolimskich (pozdrowienia dla tych co mnie mijali). Stoję na pasie wyłączonym z ruchu i błagam, ślę słodkie słowa aby w końcu dziewczyna się przebudziła i zapaliła, bo tu o 15:30 trzeba scenografię zabrać z sali. Po 10 minutach odpala, 5-6 obrotów i but. Jak najszybciej dojechać w bezpieczne miejsce.
Dotarłem.
Zrobiłem co miałem zrobić.
Wracam do domu.

Gaśnie.

Nie chce odpalić.

Pchanie.

Kombinowanie.

Pierwszy telefon do Staszka.

Bezskuteczna próba odpalenia na gazie.

Telefon do Staszka. “Staszek, szykuj pompę paliwa”.

Mija godzina. Staszek doradza zdjęcie klem i odczekanie chwilę, bo może się coś zwiesiło.

Zwiesiło się. SAABina odpala. Niech chwilę pochodzi, bo jak zdechnie to w bezpiecznym miejscu.

Bezsilność i załamanie, bo przecież już miało być z górki. Naprawialiśmy to co trzeba było naprawić, a tu kolejne kłody pod nogi i totalna bezsilność.
Z tego co słyszałem dotyczy to dość dużej ilości właścicieli SAABów. SAABa można uwielbiać, albo nienawidzić (pozdrowienia dla właścicieli ALF).
Trzeba mieć jedną z dwóch rzeczy: kasę albo VW Golfa.

Mam chwilami wrażenie, że porwaliśmy się z motyką na słońce. 

Nasza SAABina, to najbardziej zwyczajna z jej opcji. 9000 CS, wolnossąca, bez turbiny w 128 koniach zaklęta.
Były lepsze, 3.0V gdzie znalezienie części, to jak igły w stogu siana. 2.3 turbo, które podobno wgniata w fotel.
Osobiście boję się wsiadać w obce fotele, bo jeszcze się zakocham bardziej.
Po prostu SAAB 9000CS.

Wzięliśmy ją, ze wszystkimi bolączkami, z całym tym potem, który został włożony, żeby nie poszła na żyletki.
Nasz pierwszy samochód.

Sami damy radę, ale na to potrzeba wiele czasu, wiele, że tak powiem “kasy”, a póki co jesteśmy na etapie szukania wolno stojącego garażu na Warszawskim Powiślu, gdzie będziemy mogli naprawiać i dokumentować Wam te naprawy, więc jeśli macie informacje o takowym, prosimy o kontakt.

Lada dzień startuje też nabór do Samochód marzeń. Kup i zrób…, gdzie będziemy się po raz trzeci starać dostać. Wiemy, że Pan Adam z ekipą będzie potrafił nam pomóc, a my z przyjemnością oddamy SAABinę w te złote ręce.
Liczymy też na Wasze wsparcie. Czytajcie, doradzajcie, kibicujecie, komentujcie.
Wsparcie i wiedza są najcenniejsze.

Ale póki co jesteśmy umówieni ze Staszkiem. Po pompę paliwa. Wymienimy i złapiemy wiatr w żagle.

Taką mamy nadzieję, bo…

“Ileż to razy w myślach osiągnąłem wszystko”

 

Odpowiedź do artykułu “Smutne, ale prawdziwe

  1. Anna Izabela

    Trzymam kciuki za powodzenie i jak najmniej problemów z Saabiną! 🙂

    Ps. Nasz Golf śmiga jak ta lala, naprawdę zastanówcie się nad tym 😉

    Ps.2. Pozdrów ode mnie podgrzewany fotel pasażera, to coś za czym przeogromnie tęsknię zwłaszcza teraz XD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.